Big (love) In Japan

Niedawno natknęłam się na świetny dokument w TVP1 „Imperium bez namiętności”. Tytuł oczywiście nawiązuje do słynnego szokującego filmu Nagisy Oshimy „Imperium Namiętności” z 1978 roku. Niestety to co ma obecnie miejsce w Japonii jest dalekie od emocjonujących wybuchów seksualnych przeżyć.

Oglądałam ten dokument i co chwilę ogarniało mnie coraz większe zdziwienie. Fakt, wiedziałam, że w Japonii pod tym kątem źle się dzieje, że ogólnie jest tam trochę dziwnie i inaczej niż w Europie, ale że aż tak? Ogólnie chodzi o to, iż japończycy masowo przestają uprawiać seks. Rozmawiano z osobami, będącymi w związkach małżeńskich np. od 30 lat, a które od 20 nie kochały się ze swoim partnerem! Ale to jeszcze nie było aż tak dziwne, dziwne były sposoby radzenia sobie z bądź co bądź przecież obecnym napięciem seksualnym.

W Japonii jest ogromny przemysł produkujący gadżety ułatwiające masturbację. Na przykład silikonowe lalki. Rozmawiano z ich producentem, który wymieniał zalety lalek i usilnie przekonywał, że lalka jest o niebo lepsza od kobiety, bo nie trzeba się o nią starać, nie marudzi itp. Facet szczerze w to wierzył. Wygląd tych lalek to odrębna sprawa – wyglądają jak żywe, jako, iż jest to silikon można je wyginać we wszystkie strony, no imitacja człowieka:).

Tenga – popularny gadżet do masturbacji (fascynujące działanie).

Istnieją specjalne video-boxy, do których wpada się w drodze z pracy, zamyka w kabinie z płytą dvd, żelem i paczką chustek i wiadomo co dalejJ. Pan, który z nich korzysta (prawie co dzień), tłumaczył, że to jedyne miejsce gdzie może czuć się sobą! W pracy wiadomo – stres, w domu – obowiązki domowe. I to jak on opowiadał, dlaczego nie chce uprawiać już seksu ze swoją partnerką, tylko woli skorzystać z płatnych usług. Mianowicie dlatego, że musiałby myśleć czy jest jej przyjemnie! A kompletnie nie ma na to ochoty, woli skupiać się na sobie i nie martwić o dodatkową osobę. Seks z partnerką, z którą przecież łączy go uczucie to dla niego coś delikatnie mówiąc kłopotliwego.

Ta myśl przewijała się w zasadzie w całym dokumencie, japończycy stali się nieczułymi na drugiego człowieka egoistami. Zakochanymi w sobie, leniwymi w kwestii uczuć i związków. Beznamiętni właśnie. 25 latek opowiadał jak to woli dbać o siebie, swój wygląd niż mieć kontakt z kobietą. Mówił, że najbardziej w swoim życiu kochał tylko siebie. Związek nie jest mu do niczego potrzebny, jego ulubiona rozrywka to samotne karaoke. Tak, mają coś takiegoJ. To taki pokoik, do którego wykupuje się dostęp na jakiś czas, jest tam sprzęt karaoke i można śpiewać ile wlezie…w samotności:). Nikt nie ocenia, nie skrytykuje. Kurcze czy to nas czeka w przyszłości? Samotne rozrywki?

Inny Pan zamiast korzystać z usług prostytutek wolał wycieczki do…uwaga…kocich kafejek! To takie miejsca, prawie jak zwykłe kawiarnie, w których do wyboru mamy całe stadko kociaków i możemy z nimi spędzać czas, bawić się, głaskać, karmić. Otóż biedni japończycy nie umiejący nawiązać kontaktu z drugim człowiekiem dzięki kocim kafejkom uczą się kontaktu z żywą istotą. Niesamowite:).

Wizyta w kociej kafejce.

Rozpisałam się, ale to wszystko co było tam pokazane naprawdę wprawiło mnie w zdumienie. Przyczyna takiego stanu rzeczy to w dużej mierze technologia. To przez nią japończycy zamykają się na innych, kontakty stają się płytkie, komunikacja spada do takiego podstawowego poziomu wymiany krótkich zdań. Ciężko się z tym nie zgodzić. Czy korzystanie z FB naprawdę przysparza nam przyjaciół? Takich prawdziwych? Czy nie obserwujemy dookoła młodych ludzi, którzy dbają tylko o wygląd i są zapatrzeni w siebie? Przecież każdy widzi, że kiedyś było inaczej, wspólne wypady, znajomości, ludzie żyli bliżej. Ech smutne to wnioski, ale Japonia ma gorzejJ. Obyśmy tylko do niej szybko nie wyrównali. Mimo to chciałabym tam kiedyś pojechać:).

Imperium bez namiętności(Empire des Sans) – reż Pierre Caule. Wersja francuska.


Dodaj komentarz